niedziela, 11 kwietnia 2010

II twierdzenie Sokratesa

   "Lepiej być krzywdzonym, niż krzywdzić" wydaje się nakazem paradoksalnym, a nawet masochistycznym. W istocie Sokrates ma rację: traci oprawca, nie ofiara.
   Najbardziej poetycki dowód jaki znam to anonimowy tekst z Tygodnika Powszechnego "Jeżeli żałuje, przebacz mu":
   "A jak nie żałuje? Potrącił cię, kopnął, dokuczył, obraził, nawymyślał, naubliżał, obmówił, oczernił, wyśmiał, wykpił, upokorzył, skompromitował, uniemożliwił dalszą działalność, odsunął od życia, może pożyczył i nie oddał, oszukał, okradł. I uważa, że nic się nie stało, że wszystko jest w porządku.
A ty byś mu nawet chętnie przebaczył, ale gdybyś stwierdził, że coś w nim drgnęło, gdyby okazał, że jest świadomy twojej krzywdy. Ale on śmieje się ze swoimi kumplami z ciebie, który leżysz podeptany i sponiewierany. To co robić? Ty idź dalej. Spytasz: to mam nie przebaczać? To nie jest tutaj dobre słowo. Przecież on nie prosi cię o przebaczenie. Ale nie właź do rowu i nie czekaj sposobności, aby się zemścić, a przynajmniej wyrównać rachunki. Idź dalej, abyś się nie zniszczył w nienawiści i zapamiętaniu. A za niego pomódl się czasem."

   Człowiek krzywdzony ma prawo obronić się. Jeśli to jednak jest możliwe obronę należy pozostawić postronnym, którzy obiektywniej oceniają sytuację niż atakowany: krzywdy bywają czasem urojone.    
Michelangelo Merisi da Caravaggio
Judyta odcinająca głowę Holofernesowi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz