piątek, 23 września 2011

Hafty w ODK ORBITA SM "Winogrady" w Poznaniu

W Osiedlowym Domu Kultury ORBITA na os. Kosmonautów w Poznaniu pani Katarzyna Habrych zorganizowała wystawę serwetek, koronek, haftów i patchworków.


Mirella Buszka
Serwetka szydełkowa 

Arleta Świergiel
Koronka koniakowska

Barbara Kubisiak
Koronka frywolitkowa

Koronka klockowa

Mirella Buszka
Snutka golińska

Mirella Buszka
Haft Hardanger

Arleta Świergiel
Haft Richelieu

Arleta Świergiel
Haft krzyżykowy

Mirella Buszka
Wzór celtycki

Patchwork

niedziela, 11 września 2011

Stanisław Seta - rzeźby

Pan Stanisław Seta żyje i pracuje w Dźwirzynie od 1957 roku: budował port rybacki i kierował utworzeniem ośrodka sportów wodnych nad jeziorem Resko. Pochodzi z okolic Opoczna. Okaleczonego w dzieciństwie przez chorobę Heine-Medina, na nogi postawił profesor Wiktor Dega z Poznania.  Rzeźbi w drewnie: pomaga mu żona Teresa. Przed kilku laty - za radą znajomej Szwedki - odrzucił pokost i farby poprzestając na naturalnym, spękanym drewnie topoli.



































środa, 31 sierpnia 2011

I twierdzenie Sokratesa

   "Wiem, że nic nie wiem" to fundamentalne, zapoznane odkrycie Sokratesa. Ten postulat funkcjonując w kulturze od tysiącleci, wciąż jest nieprzyswojony. W praktyce życiowej i świadomości historycznej to twierdzenie funkcjonuje jeszcze skromniej niż legenda o świętym Franciszku z Asyżu.
   Regułę św. Franciszka i filozofię Sokratesa łączą skromność i pokora. Są to przymioty rzadkie, gdyż nie ma do nich innej drogi niż ubóstwo i poniżenie.


 Rembrandt van Rijn
Autoportret  

   Wyznanie Sokratesa nie jest ani kokieterią, ani wyrazem słabości czy niewiedzy. To jest zdumienie co do posiadanych umiejętności i rozumienie nietrwałości osiągnięć.
   Wiem, że nic nie wiem, to znaczy, że jest się świadomym swej samotności i małości, że jest się świadomym swej omylności i zawodności. Jest to też świadomość starości i przemijalności. 
   Ale to wyznanie jest też dowodem pewności celu - "Przede wszystkim nie szkodzić" jak prawie współcześnie Sokratesowi, i podobnie, sformułował to Hippokrates - oraz świadomości posiadania siły fizycznej i moralnej do jego urzeczywistnienia.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Kłamstwo powtarzane 1000 razy nie staje się prawdą

   Oskarżony nie ma obowiązku obrony. Prawo do obrony nie jest obowiązkiem obrony. Ten postulat w praktyce sądowej jest powszechnie lekceważony, bo raczej pomijany przez teorię i wykładnię prawa. W prokuraturach, gdzie zasada niezawisłości urzędniczej jest jeszcze skromniej deklarowana przez zwierzchników, nie jest lepiej.
   Równie często jak zasadnie - a raczej częściej niż zasadnie - oskarża się mylnie lub fałszywie. Bo takie jest życie: pełne błędów, przemilczeń i kłamstw.
   Oskarżony - teoretycznie - jest niewinny z definicji. A więc - w równym i sprawiedliwym procesie sądowym - to oskarżyciel winien być przede wszystkim i bezzwłocznie podejrzanym o oszczerstwo.  I aby oczyścić się z zarzutu zbrodni urzędniczej, to oskarżyciel winien udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że oskarżenie jest oparte na prawdzie. Ale i nawet wtedy pozostają wątpliwości, bo nawet gdy oskarżyciel ma za sobą prawdę - czyli zdawałoby się wszystko - nie posiada nic, jeśli nie ma miłości.
   A ponieważ sądy - mimo werbalnych deklaracji niezawisłości - nie stoją wyżej moralnie niż prokuratury i postulat bezstronności sędziowskiej jest raczej głosem wołającego na puszczy, więc los oskarżonego jest raczej przesądzony. I oskarżony - którego niewinność jest w teorii domniemana - jest skazany jeszcze przed rozpoczęciem procesu, praktycznie z momentem aresztowania. Także później - w czasie procesu - sędzia oczekuje i żąda od oskarżonego: "Broń się!"
   Taki jest mechanizm codziennych - ordynarnych - zbrodni sądowych.
   Ale... Każdy człowiek - kimkolwiek i jakimkolwiek by nie był - zasługuje na obrońców i powinien być broniony z dobrą wolą, energicznie i do skutku. 
   Oskarżony nie ma obowiązku nic czynić, ani mówić, nawet wypowiadać zdania: "Jestem niewinny". Jednak jeśli może skutecznie się obronić, może użyć wszelkich środków - jakie by one nie były - będących w jego dyspozycji. 


 Michelangelo Merisi da Caravaggio
Zaparcie się św. Piotra

sobota, 6 sierpnia 2011

Kto mieczem wojuje, od miecza ginie

Oczywiście, Andrzej Lepper miał prawo do życia. Oczywiście, żal wczorajszej śmierci stosunkowo młodego jeszcze człowieka. Oczywiście,że był to wybitny Polak.
Odczuwam głęboki smutek. Odczuwam żal po niespodziewanej śmierci wielkiego człowieka. Ze śmiercią Andrzeja Leppera, umarła również cząstka mnie jako Polaka.
Nie ceniłem jednak burd politycznych wszczynanych przez Andrzeja Leppera. Nie byli dla mnie wzorcami przyzwoitości ludzie, którymi się otaczał: Renata Begier, Danuta Hojarska, Anna Kalata, Krzysztof Jurgiel, Stanisław Łyżwiński,Janusz Maksymiuk. Nie uważam, żeby w okresie swych największych wpływów politycznych - w latach 2005-2007 - zrobił cokolwiek dobrego dla społeczeństwa, dla Polski.
Być może - zaszczuty przez polityków i aparat represji (rychło miał być doprowadzony do sądu przez policję) - rzeczywiście popełnił samobójstwo. Ale nawet w tym przypadku żałoba ogarnia Polskę, a odpowiedzialność za tę śmierć spada na dwóch wielkich rywali do władzy - Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego.

poniedziałek, 28 lutego 2011

Zegar szachowy w telefonie z Javą

Przeciętny telefon komórkowy może być – po zainstalowaniu niewielkiego programu w języku Java – funkcjonalnym zegarem szachowym. Zazwyczaj wystarczy skopiować do pamięci telefonu dwa niewielkie pliki o rozszerzeniach .jad i .jar, po czym je zainstalować.

14 sierpnia 2005 roku Tomas Hubalek przedstawił na swoim blogu zegar szachowy dla telefonów komórkowych - Mobile Chess Clock (MCC) - jako program freeware dla wszystkich telefonów komórkowych z Javą. Możliwe jest wyłącznie ustawienie czasu na partię dla każdego gracza odrębnie (maksymalnie 9 godzin 59 minut 59 sekund) – umożliwia to korektę czasu w przypadku interwencji sędziego – bez limitowania liczby posunięć. MCC nie posiada możliwości dodawania czasu na każdy ruch (nie ma opcji Fischera i Bronsteina). Instrukcja obsługi jest w menu programu (help); jest ona niezbędna, gdyż sposób obsługiwania zegara nie jest oczywisty. Informacja źródłowa jest na blogu autora:
http://blog.hubalek.net/item/mobile-chess-clock-freeware-chess-clock-for-all-java-cell-phones
Plik jest dostępny na stronie Chess.com:
http://www.chess.com/download/view/mobile-phone-chess-clock
Program w wersji 0.0.11 ma wielkość 63 kB. Program nie jest już modernizowany. Od 30 stycznia 2010 roku zastępuje go Android Chess Clock. Ale to już inna historia.

Rainer Blind w pół roku po Hubalku rozpowszechnił – również jako freeware - ChessGoClock. Program umożliwia ustawienie każdego tempa gry (maksymalnie 999 minut w jednym okresie gry), z dowolną ilością kontroli czasu i dowolnym systemem czasu dodawanego na każdy ruch, lub bez czasu dodatkowego. Nie można ustawić czasu gry odrębnie dla jednego z zawodników, co uniemożliwia korektę przez sędziego. Grafika zegara jest niezwykle skromna, a cyfry wskazujące czas niewielkie. Instrukcja obsługi jest wbudowana w program (help); obsługa zegara jest dość naturalna. Informacje źródłowe i plik dostępne są na stronie Chess.com:
http://www.chess.com/download/view/chess-clock-for-mobile-phones
Program w wersji 1.3.1 ma rozmiar 38 kB.

W 2009 roku Balazs Godeny przedstawił Chess Clock for J2ME. Również on rozpowszechnia ten program jako freeware, chociaż mile widzi dotacje. Możliwe jest ustawienie czasu na partię dla każdego gracza odrębnie (maksymalnie 999 minut) – umożliwia to korektę czasu w przypadku interwencji sędziego – bez limitowania liczby posunięć i bez możliwości wprowadzenia dodatkowych okresów kontroli czasu. W menu jest możliwość dodawania czasu za każdy ruch systemem Fischera (nie ma opcji Bronsteina). Obsługa zegara jest intuicyjna – wielofunkcyjnym, centralnym przyciskiem telefonu - chociaż w programie nie ma zawartej instrukcji ( brak opcji help). Grafika wyświetlacza zegara jest nienaganna. Informacja źródłowa jest na witrynie autora:
http://godeny.info/index.php/chess-clock-for-j2me.html
Plik jest dostępny na stronie Chess,com:
http://www.chess.com/download/view/chess-clock-for-mobile-phones-v20
Program w wersji 2.0 ma wielkość 25 kB.
Ostatni z przedstawionych programów - Chess Clock for J2ME - pozwala przekształcić telefon komórkowy w funkcjonalny zegar szachowy.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Nierząd w Kościele Polskim

Już w ostatnich latach życia Jana Pawła II w Kościele Polskim widać było podziały wśród hierarchów. Prymas Polski, kardynał Józef Glemp - w podeszłym wieku, chociaż nie zgrzybiały - był figurantem. Przewodniczył Konferencji Episkopatu Polski nie on, a arcybiskup przemyski Józef Michalik. Biskupi publicznie demonstrowali najróżniejsze postawy od humanistycznej (biskup Tadeusz Pieronek) do nacjonalistycznej (biskup Sławoj Leszek Głódź).
Po śmierci Jana Pawła II było już tylko gorzej. Sekretarz wielkiego papieża, biskup Stanisław Dziwisz, zesłany na arcybiskupstwo do Krakowa i szybko mianowany kardynałem, natychmiast stworzył "kościół łagiewnicki", jakoby w opozycji do "kościoła toruńskiego" ojca Tadeusza Rydzyka. Nominowany na arcybiskupa warszawskiego biskup Stanisław Wielgus, został wyklaskany podczas ingresu w katedrze warszawskiej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, po uprzednim nocnym bombardowaniu Watykanu kserokopiami dokumentów Służby Bezpieczeństwa PRL.
Nierząd stał się dramatyczny w czasie zamieszek o krzyż przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Zalękniony arcybiskup warszawski Kazimierz Nycz najpierw ogłosił, że nie jest stroną w awanturach wywoływanych przez Jarosława Kaczyńskiego, a później podpisał się pod apelem prymasa Józefa Kowalczyka, próbującego spacyfikować zamieszki. Po stronie prymasa stanął arcybiskup poznański Stanisław Gądecki. Przeciwstawne stanowisko - wzywając do walki ("obrony krzyża") - bezzwłocznie zajął metropolita krakowski, kardynał Stanisław Dziwisz, a za nim arcybiskup gdański Sławoj Leszek Głódź.
Wojna domowa, sprowokowana zamieszkami o krzyż przed Pałacem Prezydenckim, jest niekorzystna dla społeczeństwa, ale wobec rywalizacji i sporów wśród hierarchów katolickich w Polsce jest bardzo prawdopodobna.
Przyczyną niepokojów w kraju jest rywalizacja hierarchów o prymat w Kościele Polskim.

Tiziano Vecelli
Paweł III z siostrzeńcami